Kategorie
Najnowsze
Popularne

Czy do zgłoszenia prośby o ponowne rozpatrzenie wystarczy analiza linków z GWT? Nie!

Od pewnego czasu walczę ze zdjęciem manualnego filtra z dość mocno zaspamowanej domeny. Filtr wisi już ponad rok, wcześniejsze próby jego zdjęcia (nie przeze mnie) zakończyły się fiaskiem.

Filtr ;)

Filtr ;)

Rozpocząłem od dokładnej, prawie zupełnie manualnej analizy linków przychodzących. Oparłem się właściwie wyłącznie o dane z Centrum Google dla Webmasterów + trochę lokalizacji otrzymanych bezpośrednio od właściciela witryny. Udało się zdjąć linki z kilkudziesięciu domen ale te „najbardziej toksyczne” zostały (jakieś stare, mocno zaspamowane katalogi i precle – bez możliwości kontaktu z właścicielami). Przygotowałem więc plik do Disavow Tools – znalazło się w nim ok 230 domen (tak, czekam na hejty, że wrzucając plik do DT robię kupę do własnego gniazda, śmiało! ;)).

Przygotowałem spore wypracowanie z podaniem lokalizacji usuniętych linków, szczerą wiadomość na temat podjętych działań oraz info o wrzuceniu pliku do DT. Po tych wszystkich działaniach profil linków, które pozostały (nie zostały usunięte ani zgłoszone do DT) wyglądał już całkiem przyzwoicie, stąd miałem sporą nadzieję na pozytywne rozpatrzenie zgłoszenia.

Niestety po kilku dniach otrzymałem odpowiedź odmowną z przykładem 2 linków, które naruszają wskazówki Google. Lekko zdziwiony sprawdziłem, czy tych lokalizacji nie uwzględniłem we wcześniejszej analizie i ze zdziwieniem zauważyłem, że nie było ich na liście linków, na której pracowałem. Wskazane linki cały czas rzeczywiście istniały (to linki ze stopki, prawdopodobnie wyniki wymiany dokonanej jakieś 3-4 lata temu).  Nie były jednak pokazane na liście linków w GWT! Co istotne, były to stare linki, domeny na których są wyświetlane mają PR 2 oraz 3, są zaindeksowane.

Wiem, że w branży istnieje różnica zdań na temat tego, czy analiza linków z GWT wystarczy do wyjścia z filtra (zdaje się Sebastian Miśniakiewicz kilkukrotnie przekonywał, że tak). Ja na własnej skórze przekonałem się że jednak nie.  Opierając się tylko na liście linków pokazywanych przez Google możesz pominąć lokalizacje, które wyszukiwarka jednak zna, wie, że szkodzą ale ich nie pokazuje.

Nie pozostaje mi nic innego jak przygotowanie raportu z Majestic SEO i rozpoczęcie pracy od nowa.

  • Guest

    Takie też miałem przeczucia, bo wydawało mi się to zbyt piękne, że Google jest takie uczynne i wszystko pokazuje. Używałem Majestica do usuwania linków przy dwóch witrynach i pomogło.

  • Piotr Olencki

    Może dodałeś stronę bez WWW, a wskazane linki widniały w profilu z WWW. Praktyka pokazuje, że wystarczy przeanalizować wyłącznie linki z Narzędzi, a pojedyncze wyjątki powinno się dać logicznie wytłumaczyć.

SHARES