Kategorie
Najnowsze
Popularne

SEO piekiełko, czyli do czego dążysz branżo?

Była kiedyś w branży SEO taka niepisana zasada, że nie pokazuje się publicznie zaplecz konkurencji, nie wyciąga na światło dzienne sposobów linkowania, nie komentuje się ofert itd. Generalnie, przepraszam za mało polityczny język, że nie sra się we własne gniazdo. Ci, którzy od tej zasady odstępowali, byli zwykle piętnowani i szybko temperowani.

Wydaje się, że ten czas niestety dobiegł końca. Najpierw „biali rycerze” rozpoczęli swoją krucjatę przeciw „ciemnej stronie mocy”, za co byli – zwykle słusznie – krytykowani. Dziś już nie ma znaczenia kolor kapelusza. Przypieprzają się do siebie ludzie zarówno stający w obronie jaśnie nam panującej wyszukiwarki jak i zaprawieni w boju z nią blackhatowcy.

Co chwila widzę na FB czy G+ posty typu „Takie linki umieszcza firma X”, „Taką ofertę proponuje firma Y”, „Takie zaplecze stawia pan Z” itd. Największe na FB branżowe grupy zalewane są wręcz wpisami tego typu. Podobne posty pojawiają się też na tablicach szanowanych w środowisku osób.

Czym to jest powodowane? Nie mam pojęcia. Być może ktoś będzie w stanie mi to wytłumaczyć? W ostatnich 2 latach Google dość mocno dokopało branży. Nie chcę jednak wierzyć, że to z powodu problemów ze znalezieniem klientów coraz częściej widać bardziej walkę ze sobą niż współpracę i próbę jednoczenia sił przeciw wspólnemu „wrogowi”. Po prostu nie dopuszczam do siebie tej myśli.

Nie zamierzam nikogo piętnować czy potępiać. Każdy może przecież pisać co tylko chce – zawsze można odwrócić głowę i nie czytać :). Z wieloma osobami włączającymi się bardzo aktywnie w dyskusje na temat innych integrowałem się nie raz przy coli i innych trunkach ;) Wiele z tych osób osobiście szanuję za ich doświadczenie i dokonania. Doszło jednak do tego, że z coraz mniejszą chęcią włączam się w jakiekolwiek dyskusje w branżowych miejscach, bo coraz częściej każda prowadzi do tego samego. I z tego powodu jest mi po prostu trochę przykro.

Żeby było jasne – nie chodzi mi wyłącznie o rozdmuchaną ostatnio do granic możliwości wojnę pomiędzy Tomkiem i Sebastianem, do której chętnie włączyło się całkiem sporo osób. Podobny trend (pisania na temat konkurencji) widoczny jest w wielu miejscach i u wielu osób. Czemu ma to służyć? Nie mam zielonego pojęcia.

Czym innym jest pokazywanie ewidentnych patologii i prób oszukiwania Klientów, a czym innym wytykanie publicznie najmniejszych błędów konkurencji. Po co to robić, do tego często w dość słabym stylu? Jeżeli dalej będziemy działać tak jak teraz, to sami wystawiamy sobie, jako branży SEO, niezbyt ładną laurkę. Pomyślmy o tym, zanim kolejny raz wrzucimy na fejsa przykład „nienaturalnego linka” pozyskanego przez konkurencyjną dla nas firmę czy osobę. Może zamiast „puszczać to w eter”, wystarczy podzielić się informacją z kilkoma znajomymi w biurze czy pośmiać się z tego przy branżowym piwku?

Co myślicie na ten temat, SEOwcy?

  • http://rogala.pro Łukasz Rogala

    Bardzo dobrze powiedziane Jarku.

  • http://www.mateuszdela.pl/ Mateusz Dela

    Wystarczyło nie doprowadzić do sytuacji, w której Google stworzyło Disavow. A jak już je stworzyło to trzeba było je olać, ale jak słusznie to ująłeś – zdesperowani pozycjonerzy zaczęli szerokim strumieniem srać do swojego gniazda. Od tego wszystko się zaczęło. Co do prywatnych wojenek one zawsze były, są i będą… niestety. A co do niepisanej zasady wskazywania Klientów, zaplecz, linków – jeszcze to funkcjonuje na pewnych zasadach i w pewnych kręgach. Ale niestety od dwóch lat zmanierowani pozycjonerzy już się nauczyli, że trzeba wskazywać linki, domeny, miejsca – Googlowi na kolanach by ew. zdjął filtra – więc w głowach utarło się, że teraz należy się na prawo i na lewo chwalić wszystkim. Smutne.

    Co do trunków to fakt – jesteś dobrym kompanem ;-)

    • http://www.inter-seo.pl/ Jarosław Miszczak

      A właśnie, dawno razem nie byliśmy na jakiejś oranżadzie czy coś. Także trzeba pomyśleć ;)

  • Paweł Strykowski

    Dobrze napisane.

  • Marta Gryszko

    W przypadku najgłośniejszej ostatnio afery, powód jest nieco głębszy niż tylko wytykanie komuś „nienaturalnych” linków. Chodzi o to, że kilkuletnia nagonka i w szczególności ostatnie nasilenie czepialstwa Pana S. w stosunku do coraz większej ilości osób (również tych z kapeluszem w podobnym kolorze) spowodowało to, że niektórzy uznali to za przekroczenie pewnych granic i postanowili pokazać, jak to jest stać po drugiej stronie i być wciąż atakowanym i pomawianym.

    Jeśli chodzi o pozostałe sytuacje, to również ja dziwię się wytykaniu, że jeden blog ma we wpisie linki EMA, że ten zrobił to, a tamten tamto i od razu się zastanawiam, z kim dana osoba się pokłóciła, że zdecydowała się na publiczną krytykę. W końcu wszyscy zajmujemy się pozycjonowaniem i wykorzystujemy podobne metody, nie zawsze też udaje się zrobić tak dobre zaplecze, jakie miało się w planach, więc u każdego z nas da się znaleźć coś, co nie do końca wyszło. W sumie to sama mam rozpoczęty wpis, który dzisiaj miałam kończyć i który również dotyczy zbliżonego tematu, tj. sztucznych podziałów w branży i wynikających z nich konfliktów.

    • http://www.inter-seo.pl/ Jarosław Miszczak

      Marta, właśnie specjalnie napisałem, że nie chodzi mi tylko o tę jedną sprawę:)

      Ale może właśnie to popularne ostatnio czepialstwo to jej odprysk. No nie wiem. W każdym razie IMO zrobienie czegoś z tym jest w naszym wspólnym interesie, bo ja już np. wyłączyłem powiadomienia z „seowców” na fb – szkoda mi czasu na pierdoły.
      A chętnie bym tam jednak poczytał i aktywnie się poudzielał, tylko w sensownych tematach a nie takich przepychankach :)

      • Marta Gryszko

        „Marta, właśnie specjalnie napisałem, że nie chodzi mi tylko o tę jedną sprawę:)”
        W takim razie w pozostałych opisanych tu kwestiach się zgadzamy ;)

  • Ewelina

    Nic dodać, nic ująć.

  • Wojciech Przybylski

    Też zażenowało mnie to wbijanie szpil w Bluerank. Ale Jarek – w końcu to Polska. Narzekanie, dogryzanie, stawianie kłód pod nogi jest tu na porządku dziennym. Dodatkowo w polskim SEO działa wyjątkowo sporo osób o niskiej kulturze osobistej. Tego typu zachowania warto piętnować, ale czy to coś zmieni?

  • Sebastian Czechanowski

    Mam wrażenie, że wszystko rozbiega się o te linki nienaturalne. Wytykanie, kto zbudował bardziej nienaturalny profil. Pojęcie linka nienaturalnego czerpiemy oczywiście z wytycznych G, tylko w takim razie jakie linki są naturalne…?

SHARES